poniedziałek, 26 września 2016

3...2...1...

Powracam do pisania do Was! Mam nadzieję, że są tutaj osoby, które z tego powodu cieszą się tak samo jak ja! :) 
Tydzień temu w niedzielę wróciłam z pracy. Było to naprawdę super doświadczenie, Przez 1,5 miesiąca poznałam naprawdę wiele osób oraz zmieniłam swój punkt wiedzenia na kilka spraw. :) Teraz został mi ostatni tydzień wakacji, ten czas ucieka bardzo szybko... :) 
Kilka dni przed moim powrotem do domu wrócił mój komputer z naprawy. Niestety bez wszystkich danych, które na nim miałam - zdjęcia, filmiki, projekty, wszystko zniknęło, ale to nic, już się pogodziłam z ich utratą i zaczynam wszystko od początku z zapełnianiem dysku mojego laptopa. :) Część rzeczy mam zgrane na płytach czy na swoim pendrive. Jednak wszystko to co w naszej pamięci, w naszej głowie - to są najpiękniejsze wspomnienia. :) 

A co się u mnie działo przez ten czas, gdy nic nie pisałam? Wszystkiego dowiecie się w dalszej części tego wpisu! Zapraszam także na krótką relację z moich ostatnich dwóch miesięcy! Niektóre z tych rzeczy będą bardziej rozbudowane wraz z kolejnymi postami. Także nie przedłużając... Miłego czytania. :)

1) Podróże małe i duże: Schonenstatt Youth Day (SYD), ŚDM w Krakowie, wyjazdy nad jezioro czy wyjazdy z rodziną, spotkania ze znajomymi, wyjazd do pracy, a ostatnio wyjazdy związane ze studiami do Bydgoszczy czy jednodniowy wyjazd w zeszłym tygodniu do Świdra, który spowodował, że naładowałam swoje wewnętrzne akumulatory i przygotowałam się na nadchodzący rok akademicki. 

2) Praca w Koszalinie, o której Wam już wspominałam. Spędziłam tam naprawdę wspaniałą niemal połowę swoich najdłuższych wakacji w życiu. I mimo, że pracowałam czasami dodatkowe godziny i czasami przychodziły dni, gdzie byłam zmęczona, to dzięki atmosferze Góry Chełmskiej, pracy przy Sanktuarium nawet chwile kryzysu po chwili znikały. :) I mimo, że przez prawie miesiąc pogoda tam nie dopisywała, aby wychodzić z domu na dłuższe spacery to ludzie z wielką radością przychodzili na Górę Chełmską na kawę czy ciasto. 
3) Przygotowania na studia, studenckie zakupy, przeprowadzka do nowego miasta? Większość z tych rzeczy już za mną. Poszukiwania pokoju trochę trwały, ale jestem zadowolona. Wczoraj nawet byłam w Bydgoszczy żeby pozawozić rzeczy, dużo rzeczy. Rozpakowałam już ich dużą część tam i wróciłam jeszcze na kilka dni do domu. Na stałe wyjeżdżam w środę i zabiorę jeszcze część potrzebnych mi rzeczy. A muszę poznać jeszcze miasto przed rozpoczęciem roku akademickiego. Dam radę? Oczywiście, że tak. :) O tym zdecydowanie pojawi się post, który Wam już dawno obiecałam. :) 

Są to takie trzy podstawowe kryteria, które zajmowały mój czas przez ostatnie 2 miesiące. Jeżeli ktoś mnie śledzi na snapchacie bądź instagramie to był bardziej z tym co u mnie na bieżąco. Jeżeli ktoś tego nie robi to zapraszam. :) 

Snapchat: dominikako

Instagram: oo_mini_kaa 

środa, 24 sierpnia 2016

Wyjaśniam Wam, dlaczego zniknęłam!

Witajcie Kochani!

Witam wszystkich bardzo serdecznie po ponad miesiącu! Tak długa przerwa jest spowodowana częściowo moimi lipcowymi wyjazdami, przed którymi niestety nie udało mi dodać tutaj nic nowego. Częściowo ta przerwa spowodowana jest tym, że nie ma mnie w domu, bo pracuję w Koszalinie, ale nie jest główny powód mojej nieobecności tutaj. 

Główną przyczyną mojej przerwy jest to, że zepsuł mi się komputer. Wysłałam go do naprawy i czekam aż wróci, mając nadzieję, że z jego pamięcią nic się nie stało i wszyskie pliki wrócą wraz z naprawionym sprzętem jak najszybciej! Nie dość, że miałam tam zdjęcia ze wszystkich ważnych wydarzeń (w tym z ostatnich wszystkich wyjazdów) to także wiele ważnych innych rzeczy, których kopii nie zrobiłam. Ale to nic, czekam cierpliwie na to, aż wróci z serwisu. Na szczęście - ma gwarancję! ;)

Ten post dodaję z telefonu, bardzo nie lubię tego robić, jednak stwierdziłam, że kilka(naście) słów wyjaśnienia Wam się przyda, a i mi brakuje już pisania tutaj. Jednak posty pisane z telefonu na dłuższą metę nie są dla mnie... Jest to dla mnie bardzo niewygodne. 

Za tydzień wracam na weekend z pracy do domu i wtedy przygotuję sobie kilka postów na laptopie brata. A tak to mam nadzieję na jak najszybszy powrót do blogowania, bo jak już wspomniałam w
wyżej - brakuje mi tego. :)

Trzymajcie się! Miłego dnia! <3

poniedziałek, 11 lipca 2016

W kilku słowach.

Wiem, że miał się pojawić w tygodniu post z nowej serii "Porozmawiajmy o..." jednak go nie było i dziś też się nie pojawi. Niedawno wspominałam wam, że byłam chora. Byłam i jestem nadal (niestety). 
Dziś byłam u lekarza, bo kończy mi się antybiotyk, a niedługo wyjeżdżam i wolę być zdrowsza na czas wyjazdu. Doktor przepisał mi kolejne leki na ponad tydzień. Tym razem na szczęście już nie antybiotyki. Muszę wybrać jeszcze tylko to co mi zostało z ostatniej wizyty i żegnam się z antybiotykami po ponad tygodniu znajomości. Te leki co dziś dostałam mam nadzieję, że pomogą mi jak najszybciej, abym w sobotę była już w znacznie lepszej formie niż dziś. Oczywiście czuję się znacznie lepiej w porównaniu do tego co było ponad tydzień temu, jednak nadal mój organizm nie toleruje zbyt długiego pobytu przed laptopem czy telewizorem. 

Dlatego też nie pojawiło się do tej pory nic dłuższego, o czym moglibyśmy porozmawiać w komentarzach pod takim postem. Tematy mam już pospisywane na kartce o czym chciałabym wam napisać swoje przemyślenia. Ciekawa też jestem waszych zdań na te tematy, które wybrałam. A jakie to będą? Przekonacie się już niebawem. 
Zdjęcia, które są w tym poście zostały równo rok temu i mimo tego, że zdjęcia krajobrazów nie przedstawiają nic szczególnego, to mam do nich jakiś sentyment! A ja tymczasem życzę wam miłego dnia! U mnie pogoda się poprawia, więc może wyjdę na jakiś spacer żeby się przewietrzyć trochę. ;)

P.S. Bardzo wam dziękuję za 1000 wyświetleń! Malutki sukces a bardzo motywuje do działania! ♥

piątek, 8 lipca 2016

Recenzja trylogii Colleen Hoover

W końcu przyszedł czas na recenzję tych książek! Już wspominałam wam kiedyś we wcześniejszych postach, gdy zaczęłam czytać pierwszą część tej książki, że chciałabym zrobić recenzję, także naszedł w końcu ten dzień! ;)
Po maturach, gdy zaczęłam mieć więcej wolnego czasu stwierdziłam, że muszę kupić sobie coś nowego do czytania. Tym razem padło na jedną z książek Colleen Hoover pt. "Pułapka uczuć". O autorce słyszałam bardzo dużo pozytywnych komentarzy po m.in. "Hopeless"czy "Losing hope". Jednak sama nie miałam wcześniej styczności z książkami tej autorki. Jednak zakochałam się w tej tekstach od pierwszego przeczytania pierwszej części tej trylogii! I na pewno jeszcze nie raz sięgnę po coś tej autorki, ;)
"Pułapka uczuć" wciągnęła mnie tak bardzo, że przeczytałam ją niemal jednym tchem! Książka w takiej tematyce jaką lubię. Cała ta seria przedstawia losy dwóch sąsiednich rodzin, a w tym niełatwą historię młodych ludzi - Layken oraz Willa, których życie nie jest takie jak typowych nastolatków... W empiku kupiłam tylko jedną część, jednak od razu po jej przeczytaniu, gdy zorientowałam się, że ma dalsze części kupiłam przez internet kolejne dwie. Miałam takie szczęście, że akurat trafiłam na promocję i zapłaciłam o ok. 40% mniej niż przy regularnej cenie :) Ale teraz przechodzę już do opisów poszczególnych książek.

"Layken skończyła niedawno osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na dalszą przyszłość. Zarówno Layken, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, wspomnień związanych z ulubionymi miejscami. Nie wiedzą, co ich czeka prawie dwa tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia, choć też się martwi stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach.  Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, momentami przezabawnej historii losów dwóch rodzin Cohen i Cooperów."
"Nieprzekraczalna granica" - książka, która we mnie wywołała masę różnego rodzaju emocji! Wiele uśmiechu, ale złości i łez. Śmiałam się, gdy bohaterowie byli szczęśliwi, gdy rodzeństwo głównych bohaterów wpadało na zabawne pomysły. Płakałam razem z Lake, gdy jej życie się sypało... W tej części narratorem jest Will - co jest fajną odmianą, bo zmienia się co nieco sposób pisania. :)
"Layken i Willa łączy więcej niż typowe młode pary. Mają za sobą podobne doświadczenia, podobne potrzeby. Oboje stracili rodziców i muszą poradzić sobie z wychowaniem młodszego rodzeństwa. Wygląda na to, że są dla siebie stworzeni. Ich związek rozpada się jednak w momencie, gdy na drodze Willa pojawia się Vaughn, jego dawna miłość. Chłopak utrzymuje z nią kontakt, mimo że wie, iż Layken może mu nie wybaczyć kłamstw. 
Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozstaną się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą?"


Po dwóch wcześniejszych rewelacyjnych częściach, "Ta dziewczyna" czekała na półce z niecierpliwością, aż zacznę ją czytać. I na początku była taka jak wcześniejsze książki. Jednak w pewnym momencie, zaczęło mi się to ciężko czytać. Dlaczego? Pojawiało się zbyt dużo cytatów z poprzednich części. Były one zbyt długie i to mi się nie podobało. Nie ukrywam, że trochę mnie to zniechęciło. Jednak byłam ciekawa zakończenia. Na szczęście te zbyt długie powtórzenia nie trwały zbyt długo! A dalsza część książki wywołała u mnie wiele radości podczas czytania. Także mimo swoich małych uwag, bardzo ją wam polecam! ;)




"Po dwóch latach znajomości Layken i Will wciąż szaleńczo w sobie zakochani, biorą ślub. Ich droga do ołtarza nie była jednak usłana różami. Teraz mają wreszcie czas dla siebie i mogą cieszyć się wymarzonym "weekendem miodowym". To dla nich również okazja do wspomnień. Layken chce wiedzieć o swoim mężu wszystko. Także to, jak ich znajomość i jej trudne początki wyglądały z jego perspektywy. A Will? Jak na dobrego męża przystało, spełnia życzenie żony i dzieli się z nią najskrytszymi myślami, nie ukrywając absolutnie niczego..."
 Podsumowując, mimo małych uwag bardzo mogę wam polecić wszystkie te książki. Moją ulubioną chyba mimo wszystko będzie pierwsza część, która rozpoczęła moje zauroczenie tą serią. ;)

Cała seria dostaje 10/10 ;)
Ktoś z was czytał którąś z tych książek? Jak wasze odczucia? ;) 

środa, 6 lipca 2016

Imieninowo - lifestylowo ;)

Cześć! ♥
Dziś będzie typowo lifestylowy post, ponieważ już jakiś czas takiego wpisu nie było. Na początku jednak, chciałabym wam powiedzieć, że bardzo podziękować za komentarze pod ostatnim postem, w których pisaliście propozycje tematów, o których będziemy rozmawiać. O kilku z nich sama myślałam, zaś kilka z nich pojawi się na waszą prośbę. Cieszę się, że tak wielu osobom spodobał się mój pomysł! Mam nadzieję, że wszyscy będziemy zadowoleni z takie serii wpisów. Pierwszy post z tej serii najprawdopodobniej pojawi się w przyszłym tygodniu! ;)
Po drugie, dobrze zdałam maturę  i teraz zaczynam jeszcze bardziej w pełni swoje wakacje! Ogólnie jestem z siebie zadowolona. Wyniki z ustnych i  podstawowych egzaminów są bardzo fajne, oczywiście zawsze mogłoby być lepiej, ale nie ma co narzekać. Niedługo pojawi się o tym jednak bardziej rozbudowany post. Jednak chyba poczekam z tym do wyników rekrutacji, ale to nic pewnego. ;)
Te wyniki matur to taki mój mały prezent imieninowy. Co prawda imieniny mam dziś, ale taki prezent nie trafia się często. ;) Poza tym dostałam kartkę z życzeniami od Marty, której bardzo dziękuję, bo wywołało to ogromną radość!
A sama sobie kupiłam wczoraj kolorowankę w biedronce z kotami. Nie jestem jakąś przeogromną fanką kotów, lubię je, no ale nie bez przesady. Wczoraj, gdy chodziłam po biedronce w poszukiwaniu jakieś ciekawej książki, znalazłam tylko tę kolorowankę, ponieważ książki były już przebrane.. Wczoraj od razu pokolorowałam kilka kotków. Dziś wstawiam wam zdjęcia tylko dwóch pierwszych obrazków. Jeżeli będziecie chcieli to za jakiś czas mogę zrobić też post o tej kolorowance, co wy na to? ;)


Dobrej nocy! 
Miłego dnia! 

niedziela, 3 lipca 2016

Porozmawiajmy o...

Dobry wieczór Kochani! Postanowiłam stworzyć serię postów pt.: "Porozmawiajmy o...". Będzie to seria postów pojawiających się 2-3 razy w miesiącu. I wydaje mi się, że będą to jakieś konkretne dni miesiąca. Tak żeby ta seria pojawiała się w określonym terminie, jednak od czasu do czasu, gdy będę miała taką ochotę do dodam jakiś "wybiegający" od terminu post. Czasami potrzeba jakieś spontaniczności, nawet na blogu. ;) 
Posty z tej serii będą to posty, w których pojawią się moje przemyślenia na różne tematy. Każdy post będzie jednak dotyczył jednego konkretnego tematu. Dziś są to tylko wstępne informacje dotyczące tej serii, zaś kolejne posty będą miały już konkretne tematy. Te posty będą z pewnością dłuższe niż te, co dodaję na co dzień.Także osoby, które będą czytały te posty już dziś proszę o wyrozumiałość. Postaram się was w nich nie zanudzić. Będę starała się w takich postach poruszać tematy, o których już na pewno czytaliście na innych blogach. Jednak każda osoba, nawet o tym samym temacie napisze coś innego, ponieważ
"punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"
Do takich postów także z pewnością będę dodawała cytaty, które pasują do tematu oraz obrazki z internetu (np. demotywatory) o ile jakiś będzie zgodny z tematem danego wpisu. Często właśnie to internet: jakieś obrazki bądź wpisy na innych blogach inspirują mnie do zastanowienia się nad jakiś słowem czy zdaniem. Od czasu do czasu chciałabym się z Wami także takimi przemyśleniami podzielić. A później chciałabym, abyście w komentarzach pisali wasze zdania, opinie, refleksje na dany temat. ;)

Jak wam się podoba taki pomysł? Czy macie jakieś propozycje o czym moglibyśmy porozmawiać? ;)


Czekam na wasze pomysły i sugestie. Trzymajcie się, buziaki! 

czwartek, 30 czerwca 2016

Odkrywamy skarby!

Witam wszystkich!
Przerwa od ostatniego wpisu była spowodowana moim wyjazdem do Trąbek Wielkich na rekolekcje dla dziewczynek z klas V i VI oraz I gimnazjum. Pojechałam tam jako animatorka, do pomocy przy dziewczynkach. ;) Nie miałam laptopa, ale nawet gdybym go wzięła to pewnie nic bym nie dodała, ponieważ nie miałabym na to czasu. Cały czas z pozostałymi trzema animatorkami oraz siostrami szensztackimi, które organizowały te rekolekcje, miałyśmy coś do roboty. ;)
Przez pierwsze dwa dni na tych rekolekcjach głównie żyłam myślą o zabawie w poszukiwanie skarbów, które wraz z Alą przygotowywałyśmy dla dziewczynek przez kilka dni jeszcze przed samym wyjazdem. Był nam ciężko zrobić mapkę dla dziewczynek, ponieważ nie miałyśmy "obrazu "całego terenu ośrodka - ja wcześniej nigdy tam nie byłam, a Ala była tam tylko raz, więc było nam bardzo ciężko to rozplanować, gdy byłyśmy w domu. Jednak na miejscu znalazłam chwilę pierwszego dnia żeby przejść cały teren i udało mi się zrobić tę mapę wraz z Natalią (jedną z animatorek). Dziewczynki miały w czasie drogi do skarbu, którym były cukierki, miały do znalezienia 10 kopert, w których były wskazówki gdzie dalej iść lub zadania, które musiały wykonać, aby dowiedzieć się dalej mają robić. Było po nich widać, że świetnie się bawiły! Co sprawiło mi ogromną radość, że udało nam się wykonać swoje zadanie bardzo dobrze. ;)
Pogodę mieliśmy różną. Raz deszcz i burza, raz przepiękna słoneczna pogoda. Wszystko na szczęście było tak jak chcieliśmy, by w czasie poszukiwania skarbów i podczas wyjazdu do Faktorii w Pruszczu Gdańskim była ładna pogoda! 

Osoby, które przyjechały na te rekolekcje, odkrywały skarby trzech sakramentów świętych: chrztu, eucharystii oraz sakramentu pokuty. Czas spędzony na konferencjach z siostrami i spotkaniach z nami - animatorkami był dla dziewczyn bardzo owocny. Wiele z nich przyjechało na rekolekcje po raz kolejny. Dziewczynki mogły dobrze rozpocząć wakacje - wyjechać, poznać nowe osoby, odpocząć, ale też dowiedzieć się nowych rzeczy i odkryć swoje skarby. ;) Poza stałymi punktami takich rekolekcji (msza święta i konferencje) były zawody sportowe, pidżamy party - oglądanie filmu pt: "Bezcenny dar", tańce, zabawy grupowe, robienie bransoletek i wiele innych rzeczy. ;)
A co mi daje bycie animatorką? Dlaczego po raz kolejny jadę na takie rekolekcje na młodszych dziewczyn?  
Daje mi to ogromną radość, a także ogromną dawkę doświadczenia! Radość  z poznania nowych osób, radość z chwilowej zmiany otoczenia, radość z tego, że mogę być dla innych przykładem, że dziewczynki też chcą być w przyszłości animatorami, że pytają się co muszą zrobić, aby też mogły przyjeżdżać na rekolekcje nie jako uczestnik, ale jako animatorka. Rola animatorki nie jest prosta, poza zadaniami jakie mamy przed rekolekcjami (zorganizowanie np. zabawy, czy jakiegoś wieczoru dla dziewczynek) czy w czasie rekolekcji (prowadzenie swojej grupy, pomoc siostrom itp). Bardzo często musimy zmagać się z czymś czego nie doświadczamy na co dzień, często zderzamy się z doświadczeniami życiowymi dziewczynek. Dziewczynek, które mimo tych 11-13 lat, czasami przeszły dużo więcej niż większość osób, które mają przykładowo po 20-25 lat..  W takich chwilach, gdy przyjdzie ktoś porozmawiać o swoich problemach, to dziękuję Bogu za to, jakie jest moje życie, bo zawsze mogłoby być o wiele trudniejsze... Oczywiście na rekolekcjach jest też trochę czasu aby spędzić czas z kilkoma animatorkami, czy dziewczynami mniej więcej w swoim wieku, z którymi widzimy się tylko kilka razy do roku oraz z siostrami. Najczęściej wszystkie spotykamy się wieczorem, gdy mamy już pewność, że wszystkie dziewczynki śpią, a my możemy na spokojnie wypić herbatę i sobie porozmawiać. ;) 
Szczęśliwe animatorki, po odnalezieniu skarbów! ♥

Teraz na jakieś 2 tygodnie jestem w domu, później znów wyjeżdżam. Jednak na razie muszę wrócić trochę do zdrowia, bo od wczoraj trochę kiepsko się czuję. Gardło wysiadło mi kompletnie... ale kilka dni i mi przejdzie. Już dziś czuję się znacznie lepiej, bo wczoraj jak wróciłam to praktycznie od razu poszłam spać i spałam jakieś 10-11h. ;)

Gratuluję, jeżeli ktoś dotrwał do końca tego wpisu, by wyszedł mi dość długi! 

Życzę wszystkim miłego dnia! ♥

czwartek, 23 czerwca 2016

SZENSZTAT - co to w ogóle jest?

Ruch Szensztacki, bo tak brzmi pełna nazwa międzynarodowego ruchu katolickiego, do którego należę. Powstał on 18 października 1918r., gdy ojciec założyciel  Ruchu - o. Józef Kentenich wraz z sodalisami, których był ojcem duchownym w niższym seminarium duchownym zawarł pierwsze Przymierze Miłości z Matką Bożą Trzykroć Przedziwną! Wydarzenie to miało miejsce w Schönstatt (z niem. piękne miejsce) – dzielnica miasta Vallendar, leżącego koło Koblencji w Niemczech. Ruch Szensztacki jest w skrócie nazywany "szensztat" właśnie od nazwy niemieckiej dzielnicy, gdzie znajduje się Pransanktuarium. Naszym celem jest aktywne apostolstwo i aktywizacja katolików świeckich w dziele głoszenia nauki Jezusa Chrystusa. Ruch Szensztacki ma charakter maryjny, pedagogiczny i apostolski, a także skupia osoby, które kierują się w życiu praktyczną wiarą w Opatrzność Bożą i miłością do Matki Bożej. Maryja jest naszym wzorem i chcemy być Jej odbiciem w naszym codziennym życiu.
Międzynarodowe logo Ruchu Szensztackiego
źródło: wikipedia
Matka Boża Trzykroć Przedziwna (MTA), Prasanktuarium, Sanktuarium - te kilka haseł dla większości z was, moich czytelników są obce. Dla mnie zaś są to jedne z najważniejszych słów jakie do tej pory poznałam w swoim życiu. Także, czym różni się Sanktuarium od Prasanktuarium, a także rozwinięcie skrótu MTA oraz wyjaśnienie kilku słów w dalszej części tego posta. 

źródło: grafika google
MTA (łac. Mater Ter Admirabilis - Matka Trzykroć Przedziwna). 
Tytuł “Matka Boża Trzykroć Przedziwna” pochodzi od Jezuity o. Jakuba Rem. W 1604 miał objawienie, że ulubionym tytułem Maryi z Litanii Loretańskiej jest Mater admirabilis („Matka Przedziwna”). Zostało to potwierdzone wizją, którą miał podczas śpiewania litanii przez uczniów, w czasie której nakazał uczniom trzykrotnie odśpiewać ten tytuł. Wtedy to i studenci zaczęli określać Maryję mianem Mater Ter Admirabilis – Matką Bożą Trzykroć Przedziwną.
W 1915 r. studenci z Szensztat uważali, że tytuł ten doskonale oddaje ich stan ducha i odczucie tęsknoty, postanowili rozpalić silną gorliwość Maryjną, która odzwierciedlałaby się w samokształceniu i apostolstwie, W tym duchu wybrali Mater Ter Admirabilis, jako tytuł dla swojego wizerunku Maryi – Matka Boża Trzykroć Przedziwna, którą szybko zaczęli zdrabniać jako MTA.


Sanktuarium a Prasanktuarium. Na całym świecie jest już ponad 200 niemal identycznych kapliczek - sanktuarium. W tym, w naszym kraju jest ich 6 (w Koszalinie, w Bydgoszczy, w Świdrze k. Warszawy, w Józefowie k. Warszawy, w Winowie k. Opola i w Zabrzu-Rokietnicy). Prasanktuarium jest tylko jedno - w Niemczech. To w nim zostało zawarte pierwsze Przymierze Miłości i to w nim powstał ruch szensztacki. Nna jego wzór, budowane są wszystkie sanktuaria. 
























Powyższe zdjęcia prezentują Prasanktuarium! Bardzo się cieszę, że udało mi się już być w tym miejscu, tym bardziej, że byłam tam w czasie obchodów 100-lecia naszego ruchu, na które przyjechało bardzo wiele osób z całego świata! 2 następne zdjęcia przedstawiać będą Sanktuaria w Koszalinie i 2 kolejne w Świdrze k. Warszawy.



































Myślę, że jak na pierwszy, wstępny post dotyczący szensztatu już wystarczy. Gratuluję i dziękuję wszystkim, którzy dodarli do samego końca! Takie posty od czasu do czasu na pewno będą się pojawiały. Dajcie znać w komentarzach czy chcecie się dowiedzieć np. jak zaczęła się moja historia z szensztatem. :)

A czy ktoś z was słyszał wcześniej o szensztacie, albo o Sanktuariach? ;)

Żegnam się dziś z wami naszym szensztackim zwrotem:
Nos cum prole pia benedicat Virgo Maria! 


Strony, z których korzystałam w czasie przygotowania tego wpisu: