czwartek, 30 czerwca 2016

Odkrywamy skarby!

Witam wszystkich!
Przerwa od ostatniego wpisu była spowodowana moim wyjazdem do Trąbek Wielkich na rekolekcje dla dziewczynek z klas V i VI oraz I gimnazjum. Pojechałam tam jako animatorka, do pomocy przy dziewczynkach. ;) Nie miałam laptopa, ale nawet gdybym go wzięła to pewnie nic bym nie dodała, ponieważ nie miałabym na to czasu. Cały czas z pozostałymi trzema animatorkami oraz siostrami szensztackimi, które organizowały te rekolekcje, miałyśmy coś do roboty. ;)
Przez pierwsze dwa dni na tych rekolekcjach głównie żyłam myślą o zabawie w poszukiwanie skarbów, które wraz z Alą przygotowywałyśmy dla dziewczynek przez kilka dni jeszcze przed samym wyjazdem. Był nam ciężko zrobić mapkę dla dziewczynek, ponieważ nie miałyśmy "obrazu "całego terenu ośrodka - ja wcześniej nigdy tam nie byłam, a Ala była tam tylko raz, więc było nam bardzo ciężko to rozplanować, gdy byłyśmy w domu. Jednak na miejscu znalazłam chwilę pierwszego dnia żeby przejść cały teren i udało mi się zrobić tę mapę wraz z Natalią (jedną z animatorek). Dziewczynki miały w czasie drogi do skarbu, którym były cukierki, miały do znalezienia 10 kopert, w których były wskazówki gdzie dalej iść lub zadania, które musiały wykonać, aby dowiedzieć się dalej mają robić. Było po nich widać, że świetnie się bawiły! Co sprawiło mi ogromną radość, że udało nam się wykonać swoje zadanie bardzo dobrze. ;)
Pogodę mieliśmy różną. Raz deszcz i burza, raz przepiękna słoneczna pogoda. Wszystko na szczęście było tak jak chcieliśmy, by w czasie poszukiwania skarbów i podczas wyjazdu do Faktorii w Pruszczu Gdańskim była ładna pogoda! 

Osoby, które przyjechały na te rekolekcje, odkrywały skarby trzech sakramentów świętych: chrztu, eucharystii oraz sakramentu pokuty. Czas spędzony na konferencjach z siostrami i spotkaniach z nami - animatorkami był dla dziewczyn bardzo owocny. Wiele z nich przyjechało na rekolekcje po raz kolejny. Dziewczynki mogły dobrze rozpocząć wakacje - wyjechać, poznać nowe osoby, odpocząć, ale też dowiedzieć się nowych rzeczy i odkryć swoje skarby. ;) Poza stałymi punktami takich rekolekcji (msza święta i konferencje) były zawody sportowe, pidżamy party - oglądanie filmu pt: "Bezcenny dar", tańce, zabawy grupowe, robienie bransoletek i wiele innych rzeczy. ;)
A co mi daje bycie animatorką? Dlaczego po raz kolejny jadę na takie rekolekcje na młodszych dziewczyn?  
Daje mi to ogromną radość, a także ogromną dawkę doświadczenia! Radość  z poznania nowych osób, radość z chwilowej zmiany otoczenia, radość z tego, że mogę być dla innych przykładem, że dziewczynki też chcą być w przyszłości animatorami, że pytają się co muszą zrobić, aby też mogły przyjeżdżać na rekolekcje nie jako uczestnik, ale jako animatorka. Rola animatorki nie jest prosta, poza zadaniami jakie mamy przed rekolekcjami (zorganizowanie np. zabawy, czy jakiegoś wieczoru dla dziewczynek) czy w czasie rekolekcji (prowadzenie swojej grupy, pomoc siostrom itp). Bardzo często musimy zmagać się z czymś czego nie doświadczamy na co dzień, często zderzamy się z doświadczeniami życiowymi dziewczynek. Dziewczynek, które mimo tych 11-13 lat, czasami przeszły dużo więcej niż większość osób, które mają przykładowo po 20-25 lat..  W takich chwilach, gdy przyjdzie ktoś porozmawiać o swoich problemach, to dziękuję Bogu za to, jakie jest moje życie, bo zawsze mogłoby być o wiele trudniejsze... Oczywiście na rekolekcjach jest też trochę czasu aby spędzić czas z kilkoma animatorkami, czy dziewczynami mniej więcej w swoim wieku, z którymi widzimy się tylko kilka razy do roku oraz z siostrami. Najczęściej wszystkie spotykamy się wieczorem, gdy mamy już pewność, że wszystkie dziewczynki śpią, a my możemy na spokojnie wypić herbatę i sobie porozmawiać. ;) 
Szczęśliwe animatorki, po odnalezieniu skarbów! ♥

Teraz na jakieś 2 tygodnie jestem w domu, później znów wyjeżdżam. Jednak na razie muszę wrócić trochę do zdrowia, bo od wczoraj trochę kiepsko się czuję. Gardło wysiadło mi kompletnie... ale kilka dni i mi przejdzie. Już dziś czuję się znacznie lepiej, bo wczoraj jak wróciłam to praktycznie od razu poszłam spać i spałam jakieś 10-11h. ;)

Gratuluję, jeżeli ktoś dotrwał do końca tego wpisu, by wyszedł mi dość długi! 

Życzę wszystkim miłego dnia! ♥

czwartek, 23 czerwca 2016

SZENSZTAT - co to w ogóle jest?

Ruch Szensztacki, bo tak brzmi pełna nazwa międzynarodowego ruchu katolickiego, do którego należę. Powstał on 18 października 1918r., gdy ojciec założyciel  Ruchu - o. Józef Kentenich wraz z sodalisami, których był ojcem duchownym w niższym seminarium duchownym zawarł pierwsze Przymierze Miłości z Matką Bożą Trzykroć Przedziwną! Wydarzenie to miało miejsce w Schönstatt (z niem. piękne miejsce) – dzielnica miasta Vallendar, leżącego koło Koblencji w Niemczech. Ruch Szensztacki jest w skrócie nazywany "szensztat" właśnie od nazwy niemieckiej dzielnicy, gdzie znajduje się Pransanktuarium. Naszym celem jest aktywne apostolstwo i aktywizacja katolików świeckich w dziele głoszenia nauki Jezusa Chrystusa. Ruch Szensztacki ma charakter maryjny, pedagogiczny i apostolski, a także skupia osoby, które kierują się w życiu praktyczną wiarą w Opatrzność Bożą i miłością do Matki Bożej. Maryja jest naszym wzorem i chcemy być Jej odbiciem w naszym codziennym życiu.
Międzynarodowe logo Ruchu Szensztackiego
źródło: wikipedia
Matka Boża Trzykroć Przedziwna (MTA), Prasanktuarium, Sanktuarium - te kilka haseł dla większości z was, moich czytelników są obce. Dla mnie zaś są to jedne z najważniejszych słów jakie do tej pory poznałam w swoim życiu. Także, czym różni się Sanktuarium od Prasanktuarium, a także rozwinięcie skrótu MTA oraz wyjaśnienie kilku słów w dalszej części tego posta. 

źródło: grafika google
MTA (łac. Mater Ter Admirabilis - Matka Trzykroć Przedziwna). 
Tytuł “Matka Boża Trzykroć Przedziwna” pochodzi od Jezuity o. Jakuba Rem. W 1604 miał objawienie, że ulubionym tytułem Maryi z Litanii Loretańskiej jest Mater admirabilis („Matka Przedziwna”). Zostało to potwierdzone wizją, którą miał podczas śpiewania litanii przez uczniów, w czasie której nakazał uczniom trzykrotnie odśpiewać ten tytuł. Wtedy to i studenci zaczęli określać Maryję mianem Mater Ter Admirabilis – Matką Bożą Trzykroć Przedziwną.
W 1915 r. studenci z Szensztat uważali, że tytuł ten doskonale oddaje ich stan ducha i odczucie tęsknoty, postanowili rozpalić silną gorliwość Maryjną, która odzwierciedlałaby się w samokształceniu i apostolstwie, W tym duchu wybrali Mater Ter Admirabilis, jako tytuł dla swojego wizerunku Maryi – Matka Boża Trzykroć Przedziwna, którą szybko zaczęli zdrabniać jako MTA.


Sanktuarium a Prasanktuarium. Na całym świecie jest już ponad 200 niemal identycznych kapliczek - sanktuarium. W tym, w naszym kraju jest ich 6 (w Koszalinie, w Bydgoszczy, w Świdrze k. Warszawy, w Józefowie k. Warszawy, w Winowie k. Opola i w Zabrzu-Rokietnicy). Prasanktuarium jest tylko jedno - w Niemczech. To w nim zostało zawarte pierwsze Przymierze Miłości i to w nim powstał ruch szensztacki. Nna jego wzór, budowane są wszystkie sanktuaria. 
























Powyższe zdjęcia prezentują Prasanktuarium! Bardzo się cieszę, że udało mi się już być w tym miejscu, tym bardziej, że byłam tam w czasie obchodów 100-lecia naszego ruchu, na które przyjechało bardzo wiele osób z całego świata! 2 następne zdjęcia przedstawiać będą Sanktuaria w Koszalinie i 2 kolejne w Świdrze k. Warszawy.



































Myślę, że jak na pierwszy, wstępny post dotyczący szensztatu już wystarczy. Gratuluję i dziękuję wszystkim, którzy dodarli do samego końca! Takie posty od czasu do czasu na pewno będą się pojawiały. Dajcie znać w komentarzach czy chcecie się dowiedzieć np. jak zaczęła się moja historia z szensztatem. :)

A czy ktoś z was słyszał wcześniej o szensztacie, albo o Sanktuariach? ;)

Żegnam się dziś z wami naszym szensztackim zwrotem:
Nos cum prole pia benedicat Virgo Maria! 


Strony, z których korzystałam w czasie przygotowania tego wpisu:

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Cały czas coś!

2 tygodnie bez pisania tutaj? To zdecydowanie za długo jak dla mnie. Strasznie mi tego brakowało, a niestety nie miałam na to czasu. Rzadko kiedy byłam w domu, a jak już byłam, to miałam tyle rzeczy do zrobienia, że blogowanie zeszło na dalszy plan. Jednak, gdy miałam chwilę na napisanie czegoś, to pracowałam nad postem dotyczącym szensztatu. Jeszcze go nie dopracowałam na 100%, więc dziś pojawia się luźny, codzienny post. A ten, nad którym pracuję i wkładam w niego całe swoje serce pojawi się w tym tygodniu, ponieważ w sobotę znów wyjeżdżam i przez prawie tydzień znów mnie nie będzie. Nieco odpoczynku, ale także w pewnym sensie pracy, przed samymi wynikami matur dobrze mi zrobią. Na kilka dni przed odebraniem świadectwa nie będę myślała o wynikach, o uczelniach, o studiach. Zrobię sobie reset w tym zakresie. :) 
W ten weekend miałam spędzić cały poza domem. W sobotę miałam jechać na 18 kolegi. Jednak plany trochę mi się pozmieniały i wszystko potoczyło się tak, że prawie całą sobotę spędziłam z mamą w kuchni przygotowując jedzenie na wczorajsze (niedzielne) rodzinne spotkanie u babci. Babcia ma ponad 91 lat, więc wiadomo, że sama niewiele zrobi, nawet mimo tego, że dobrze się czuje. Zrobiłyśmy masę jedzenia: mięso na obiad, dwa rodzaj gołąbków, dwa ciasta i jeszcze kilka rzeczy. Wczoraj była prawdziwa uczta u babci! Zjechaliśmy się praktycznie całą rodziną, która jest w Polsce i mieszka w okolicy. Cały dzień spędziliśmy razem i to był naprawdę super czas! Dawno się nie spotykaliśmy w takim gronie. :)

Zostawiam wam zdjęcia z wczoraj i idę poczytać trochę blogów.  Są one zrobione niestety telefonem, ale nie wzięłam aparatu, ponieważ nie miałam kupionych nowych baterii, a te co były w aparacie były niestety rozładowane. Dlatego zdjęcia nie są świetniej jakości.



Miłego dnia! ♥

wtorek, 7 czerwca 2016

Wspaniały czas! ;)

Jest wtorkowy wieczór, gdy po ponad tygodniowej przerwie piszę ten post. Ogromna ilość myśli i emocje sprawiają, że pierwsze zdania w tym poście nie wyszły "od razu" tylko po kilku minutach namysłu, jak zacząć ten post.. Jednak początek już za mną i teraz będzie już tylko łatwiej.

W czasie, gdy nic się tutaj nie pojawiało wiele zmieniło się w moim życiu. Kilka wyjazdów, dzięki którym moje życie stało się jeszcze piękniejsze! ;) Dzisiaj dodaję wam tylko skróconą wersję wydarzeń, ponieważ wiem, że większość z was nie wie, czym jest szensztat i Przymierze Miłości - a t właśnie o to chodzi, więc post o tym pojawi się na dniach. :) 
Cały weekend spędziłam w Koszalinie na skupieniu dziewcząt szensztackich. W maju skończyła się 3-letnia kadencja naszego diecezjalnego zarządu. I nastał czas na nowe wybory, które zostały zrobione na sam początek skupienia. Zostałam wybrana przez dziewczyny na kronikarkę naszej diecezji. Jestem bardzo szczęśliwa, że dziewczyny tak mi zaufały. :) Mam jednak bardzo bojowe zadanie, bo najpierw muszę nadrobić poprzednie 3 lata wydarzeń naszego ruchu. Jednak wiem, że z pomocą siostry, dziewczyn, ale przeze wszystkim Matki Bożej uda mi się nadrobić te zaległości i że wszystkie wydarzenia odkąd to ja zostałam kronikarką będę w stanie notować na bieżąco. ;) Te skupienie było także ostatnim przygotowaniem do zawarcia przeze mnie i jeszcze 7 dziewcząt Przymierza Miłości z MTA (jednak o tym, więcej szczegółów pojawi się kiedy indziej). W czasie wyjazdu spędziłam czas z dziewczynami, które widzę tylko kilka razy w roku. W czasie tych 2-3 dni na tym skupieniu mogłyśmy się trochę nagadać wieczorami z dziewczynami. Z kilkoma dziewczynami nie widziałam się od około 4 miesięcy, więc trochę tematów do rozmów przez ten czas się nazbierało. Oczywiste jest to, że niektóre tematy nie są do poruszania przez telefon, facebooka czy inne środki komunikacji w sieci. Teraz z tęsknotą czekam na połowę lipca, gdy znów spotkam się z większością tych dziewczyn w czasie naszego wakacyjnego wyjazdu w okolice stolicy, gdzie spotkamy młodzież z całej Polski, ale także z poza jej granic! ;)
Nasz nowy zarząd :) 
Dziś także byłam w Koszalinie. Tym razem na pielgrzymce Szkolnych Kół Caritas całej diecezji. Było to spotkanie wszystkich wolontariuszy - dzieci ze szkół podstawowych, młodzież z gimnazjum, a także szkół ponadgimnazjalnych. Z osobami, z którymi byłam stwierdziliśmy, że zmienimy dla nas swój plan i przed mszą świętą pojechaliśmy właśnie do Sanktuarium, ponieważ były też ze mną dziewczyny, które nigdy nie były na Górze Chełmskiej. :) Wstawiam wam nasze dzisiejsze selfie i uciekam spać, bo chciałabym w końcu odespać weekend. ;)